Pompa ciepła to urządzenie elektryczne i zużywa niemało. Typowa pompa 10 kW pobiera 2,5–3,5 kW mocy elektrycznej podczas pracy, a w sezonie grzewczym pracuje od kilku do kilkunastu godzin dziennie.
Fotowoltaika produkuje prąd — latem dużo, zimą mało. Magazyn przechowuje nadwyżkę i oddaje ją, gdy słońca nie ma.
Połączenie tych trzech elementów to dziś optimum dla nowego domu. Ale musi być zaprojektowane jako całość, nie kupione jako trzy osobne rzeczy od trzech firm, które nic o sobie nie wiedzą.
Tu leży sedno problemu. Pompa grzeje głównie zimą — czyli wtedy, gdy panele produkują najmniej.
W grudniu i styczniu instalacja PV w Polsce pracuje efektywnie 2–4 godziny dziennie. Pompa ciepła w tym samym czasie może potrzebować prądu przez 8–12 godzin.
Bez magazynu fotowoltaika obniża rachunki latem, kiedy pompa prawie nie pracuje, i niewiele pomaga zimą, kiedy pracuje najwięcej.
Magazyn przesuwa produkcję z południa na wieczór i noc — ale zimą i tak będziesz kupować prąd z sieci. To normalne i ekonomicznie uzasadnione. Realna autokonsumpcja przy dobrze dobranym systemie to 60–80% rocznego zużycia, nie 100%.
Sześćdziesiąt do osiemdziesięciu procent to i tak oznacza, że rachunek za prąd spada o tyle samo. A jeśli resztę kupujesz w taryfie dwustrefowej, oszczędność rośnie jeszcze o różnicę w cenie przesyłu.
Punkt wyjścia to roczne zużycie energii elektrycznej budynku — nie powierzchnia dachu i nie to, ile paneli się zmieści.
| Dom 120 m², pompa ciepła jako jedyne źródło | Roczne zużycie prądu |
|---|---|
| Standard WT2021 | 4 000 – 7 000 kWh |
| Standard EU30 | 2 000 – 3 500 kWh |
Zasada praktyczna: instalacja PV powinna produkować 110–130% rocznego zużycia. Nadwyżka idzie do magazynu albo do sieci.
Zwróć uwagę na różnicę między standardami. Dom energooszczędny zużywa prądu prawie dwa razy mniej, więc potrzebuje odpowiednio mniejszej instalacji. To kolejny powód, żeby najpierw zająć się budynkiem, a dopiero potem urządzeniami.
Rynek jest zdominowany przez producentów chińskich — i to nie jest zarzut. Longi Solar, JA Solar, Risen czy Jinko produkują panele wysokiej jakości w konkurencyjnych cenach, a różnica wobec droższych europejskich jest w praktycznym użytkowaniu minimalna.
Na co patrzeć: gwarancja produktowa co najmniej 12 lat, gwarancja wydajności 80% po 25 latach, certyfikaty bezpieczeństwa.
Nie przywiązujemy się do jednej marki paneli — dobieramy według aktualnej dostępności i relacji ceny do jakości.
To serce instalacji: przetwarza prąd stały z paneli na zmienny używany w domu. Na tym elemencie nie warto oszczędzać.
W naszych realizacjach stosujemy głównie Deye — dobre parametry, rozsądna cena, dostępny serwis w Polsce. Seria hybrydowa pozwala zintegrować magazyn i zarządzać priorytetami ładowania.
Warte rozważenia alternatywy: Fronius (austriacki, premium), SMA (niemiecki, bardzo niezawodny), Huawei.
Najdroższy element systemu i ten, który najbardziej różnicuje oferty. Stosujemy Kon-Tec (polska marka, sprawdzona w układach hybrydowych, dobra obsługa posprzedażowa), V-Tac oraz Deye — te ostatnie przy falowniku tej samej marki, bo integracja jest wtedy najprostsza.
Pojemność dla typowego domu z pompą ciepła: 10–20 kWh.
Masz panele, masz magazyn, masz pompę ciepła. Ale czy one się ze sobą dogadują?
Nowoczesny falownik hybrydowy pozwala ustawić priorytety: najpierw zasilaj dom własnym prądem, potem ładuj magazyn, dopiero nadwyżkę oddaj do sieci.
Tyle że pompa ciepła ma własny sterownik i własny harmonogram. Jeśli ma uruchamiać się głównie wtedy, gdy świeci słońce, potrzebna jest integracja.
Toshiba Estia i Mitsubishi Electric mają wejścia SG Ready. To standard, który pozwala falownikowi powiedzieć pompie: „mam nadwyżkę, pracuj teraz". Kilka przewodów i konfiguracja — a autokonsumpcja rośnie wyraźnie.
Warto o to zapytać przy wycenie. Jeśli instalator PV nie wie, co to jest, prawdopodobnie nie zintegruje Twojego systemu.
Instalacja całkowicie odcięta od sieci budzi zainteresowanie zwłaszcza tam, gdzie przyłącze jest drogie albo trudne do uzyskania.
Zrobiliśmy taką realizację: fotowoltaika, magazyn, pompa ciepła, klimatyzacja, rekuperacja i ogrzewanie podłogowe działające bez żadnego połączenia z siecią.
To jest możliwe, ale wymaga starannego projektu, odpowiednio dużej instalacji PV, pojemnego magazynu i źródła szczytowego — u nas agregatu prądotwórczego. Bez tego ostatniego elementu nie ma o czym rozmawiać w polskim grudniu.
Dobrze zaprojektowany system PV z magazynem i pompą ciepła daje autokonsumpcję na poziomie 60–80% rocznego zużycia prądu. Klucz to trzy rzeczy: dopasowanie mocy paneli do rzeczywistego zużycia, rozsądna pojemność magazynu i integracja sterowników.
Nie ma sensu kupować każdego elementu osobno od firm, które nie wiedzą o sobie nawzajem. Ten system działa jako całość albo nie działa optymalnie.
Powiedz, ile prądu zużywasz i czym grzejesz — policzymy, jaka moc i jaki magazyn mają u Ciebie sens.
Zapytaj o wycenę