„Ile kilowatów potrzebuję?" — to pytanie powinno padać jako pierwsze przy każdej wycenie pompy ciepła. Bardzo często pada jako ostatnie, już po wyborze marki i modelu.
To odwrócona kolejność i kosztuje realne pieniądze przez dwadzieścia lat eksploatacji. Zła moc — w obie strony — jest gorsza niż urządzenie niższej klasy o mocy dobranej prawidłowo.
Wskaźniki w stylu „50–100 W na metr" powstały w czasach, gdy budynki nie miały wspólnej normy izolacyjności.
Dziś różnica w zapotrzebowaniu między domem w standardzie EU30 a domem sprzed piętnastu lat o tej samej powierzchni bywa dwu-, a nawet trzykrotna. Wskaźnik „na metr" nie widzi różnicy między dobrą stolarką a nieszczelnymi oknami z lat dziewięćdziesiątych ani między 20 cm styropianu a 8 cm wełny.
Jeśli sprzedawca dobiera moc na oko z metrażu, prawie zawsze przewymiarowuje. Łatwiej sprzedać większe, pozornie „bezpieczniejsze" urządzenie, niż policzyć rzeczywiste zapotrzebowanie. Większa jednostka to też wyższa marża.
Właściwy dobór opiera się na obliczeniu projektowego obciążenia cieplnego budynku zgodnie z normą PN-EN 12831 — nie na szacunku. W praktyce liczy się straty ciepła osobno dla każdej przegrody:
Do tego dochodzi temperatura projektowa dla konkretnej lokalizacji. Polska jest podzielona na strefy klimatyczne i wartość dla Mazowsza różni się od tej dla Suwalszczyzny czy terenów górskich.
Dopiero suma tych strat przy właściwej temperaturze projektowej daje realne zapotrzebowanie w kilowatach — liczbę, pod którą dobiera się konkretny model.
Intuicja podpowiada, że większa moc daje większy margines bezpieczeństwa. W praktyce przewymiarowana pompa pracuje głównie w trybie cyklicznego załączania i wyłączania zamiast płynnej modulacji, do której została zaprojektowana.
Zbyt mała pompa w najzimniejsze dni nie nadąża z pokryciem zapotrzebowania i częściej, niż powinna, włącza grzałkę elektryczną. Rachunki rosną dokładnie wtedy, gdy najbardziej zależy Ci na oszczędności.
Ten błąd zdarza się przy budynkach o nietypowej bryle albo gdy ktoś świadomie „oszczędza" na klasie mocy względem wyliczenia.
Przed doborem konkretnego modelu i marki liczymy projektowe obciążenie cieplne na podstawie realnego projektu — przegrody, stolarka, strefa klimatyczna. Nie na podstawie samego metrażu.
Dopiero ta liczba jest punktem wyjścia do rozmowy o urządzeniu, jego mocy nominalnej i krzywej wydajności w niskich temperaturach.
I jeszcze jedno, o czym mało kto mówi: obliczenia sprawdzą się tylko wtedy, gdy budynek został wykonany zgodnie z projektem. Zdarzało nam się wymieniać pompę na większą, bo dom okazał się nieszczelny mimo poprawnie policzonego projektu. Dlatego przy nowych budynkach pytamy o wynik testu szczelności.
Wynik obliczeń dostajesz na piśmie. Prześlij projekt — policzymy zapotrzebowanie bezpłatnie i odpowiemy w 48 godzin.
Bo zapotrzebowanie zależy od izolacyjności przegród, stolarki, mostków termicznych i strefy klimatycznej, a nie od samej powierzchni. Dwa domy o tym samym metrażu mogą różnić się zapotrzebowaniem nawet dwu- lub trzykrotnie.
Częstym załączaniem i wyłączaniem zamiast płynnej pracy, niższą sprawnością sezonową, szybszym zużyciem sprężarki i wyższym kosztem zakupu urządzenia, którego mocy budynek nigdy nie wykorzysta.
Przez obliczenie projektowego obciążenia cieplnego budynku zgodnie z normą PN-EN 12831 — osobno dla każdej przegrody, z uwzględnieniem mostków termicznych, strat na wentylację i temperatury projektowej dla danej lokalizacji.
Wtedy obliczenia się nie sprawdzą, bo realne straty ciepła są wyższe od projektowych. Dlatego przy nowych budynkach pytamy o wynik testu szczelności przed doborem urządzenia.
Obliczenia robimy bezpłatnie i dostajesz je na piśmie. Odpowiadamy w 48 godzin.
Zapytaj o wycenę