W nowym domu kanały wentylacyjne prowadzi się w warstwie izolacji albo przed wylewką. Są niewidoczne, schowane w konstrukcji. Średnica typowego kanału okrągłego to 125–160 mm — to nie jest coś, co przeprowadzisz przez gotową ścianę bez śladu.
W istniejącym budynku zostają trzy drogi.
Najczystsze rozwiązanie dla gotowego domu — kanały chowają się między stropem a sufitem. Wymaga przestrzeni co najmniej 20–25 cm i zgody na to, że sufit obniży się o kilkanaście centymetrów.
Kanały biegną po wierzchu ścian lub sufitów, zabudowane w obudowach z płyt gipsowo-kartonowych albo PVC. Widoczne, ale w korytarzach, spiżarniach i pomieszczeniach technicznych zwykle akceptowalne.
Zamiast centrali z siecią kanałów — osobne rekuperatory ścienne w poszczególnych pomieszczeniach. Każde urządzenie obsługuje jedno pomieszczenie i nie wymaga kanałów. Montaż sprowadza się do otworu w ścianie zewnętrznej, ale sprawność odzysku jest niższa: 60–75% zamiast 85–92%.
Dom jest szczelny albo planujesz termomodernizację. Rekuperacja działa tylko wtedy, gdy powietrze przepływa przez centralę, a nie przez nieszczelne okna. Jeśli zimą czuć przeciągi, urządzenie nie pokaże swoich możliwości, dopóki tego nie uszczelnisz.
Planujesz remont. To najlepszy moment — kanały można poprowadzić przed tynkami albo w nowych sufitach.
Masz konkretny problem z powietrzem. Wilgoć, pleśń, duszno w sypialniach nad ranem, alergie. To są rzeczy, które rekuperacja realnie rozwiązuje, i wtedy nawet droższy montaż się broni.
Montaż centrali za kilkanaście tysięcy w budynku, który traci ciepło przez nieszczelne okna i nieocieploną ścianę, to inwestycja w złej kolejności. Najpierw termomodernizacja, potem wentylacja. Odwrotnie — płacisz dwa razy i nie dostajesz efektu.
Drugi przypadek to mocno ograniczony budżet. W istniejącym domu montaż jest po prostu droższy niż w nowym: więcej robocizny, trudniejsza logistyka, często prace wykończeniowe po montażu.
Rekuperatory ścienne budzą wśród instalatorów spory. Moje zdanie po kilkunastu latach: to dobre rozwiązanie dla konkretnych przypadków, nie dla każdego.
Zalety są oczywiste — montaż minimalnie inwazyjny, brak kanałów, można instalować pokój po pokoju.
Wada jest jedna, ale poważna. Każde urządzenie obsługuje jedno pomieszczenie i pracuje naprzemiennie: kilka minut nawiew, potem wywiew. Wymiana powietrza między pomieszczeniami jest niemożliwa bez otwartych drzwi. Świeże powietrze do sypialni i wywiew z łazienki — tego taki układ nie zrobi.
Jeśli zależy Ci na dobrym powietrzu we wszystkich pomieszczeniach naraz, system centralny jest lepszy. Zdecentralizowany sprawdza się jako uzupełnienie albo tam, gdzie kanałów naprawdę nie da się poprowadzić.
Widełki są szerokie, bo każdy dom jest inny. Orientacyjnie:
| Wariant | Dom 120–150 m² |
|---|---|
| Zdecentralizowany (6 pomieszczeń) | 12 000 – 24 000 zł |
| Centralny, kanały natynkowe | 20 000 – 35 000 zł |
| Centralny, kanały w sufitach (przy remoncie) | 15 000 – 28 000 zł |
W cenie systemu centralnego: centrala, kanały, nawiewniki, wywiewniki, montaż i uruchomienie. Bez prac wykończeniowych — zabudowy kanałów i malowania.
Wariant przy remoncie jest tańszy od natynkowego, bo odpada robocizna wykończeniowa. To kolejny argument, żeby łączyć rekuperację z remontem, jeśli i tak go planujesz.
Odpowiedzi na te trzy pytania przesądzają, czy montaż będzie prosty, trudny, czy niemożliwy bez większego remontu.
Da się — ale rzadko tak prosto jak w nowym budynku. Jeśli planujesz remont, to najlepszy moment. Jeśli nie planujesz, a masz problem z powietrzem, rozważ system zdecentralizowany jako kompromis.
A jeśli chcesz wiedzieć, co jest możliwe akurat u Ciebie — umówmy się na wizję lokalną. Każdy budynek jest inny i po zdjęciach tego się nie oceni.
Umówmy wizję lokalną. Po zdjęciach tego nie ocenimy — po godzinie na miejscu tak.
Zapytaj o wycenę